31 Października, 2017

Misiek widzi same zmiany – i ich niezmienność

Tyle już żyję. Długo. Czasem się dziwię, że tyle się zmienia… I dla mnie wszystko się zmieniło w jednym momencie – ale ja się właściwie nie zmieniłem. Jestem zdrowy. Jem. Śpię. Siedzę na oknie. Idzie kolejna zima. Czasem sobie myślę… Nie powinno się żyć za długo. Wiem, że to trudne, co napisałem, niejednoznaczne. Chyba nie powinienem tak szczerze mówić, bo to czytają małe kociaki i przecież Ludzie się starają, żeby mi było dobrze. Rozumiecie – nie „mój Człowiek”, tylko „Ludzie”. Ale przejmują się. Choć ja myślę, że już nigdy nie będzie dobrze – tak dobrze, jak było. Mojego Człowieka nie ma, a ja nadal jestem. Dziwnie to jest urządzone. Zabawnie. Mam ciągle tę samą miskę, moją poduszkę, kuwetę. Cały ten mały świat, do którego jestem przyzwyczajony. I wiem, że miałem wiele szczęścia w tym wszystkim. Wiele kotów by mi zazdrościło. Bo przecież mogłem pojechać do schroniska. Mogłem wylądować na ulicy. Mogli mnie… Dobrze, że mogę mieszkać tutaj – gdzie żyłem całe życie z moim Człowiekiem. To dużo. Ba, niektórzy powiadają, że kotom jest wszystko jedno, czy Człowiek jest, czy go nie ma, grunt żeby fotel został i miska. Bzdury to są i tyle. Jestem stary, to mogę tak mówić. Niech się obrażą, nie oni dają mi jeść, tylko ci Ludzie, co się przejmują... Tak sobie patrzę jednym okiem – po moim Człowieku już wszystko jest nie takie. I ta miska, i fotel. Tak jest i tak będzie. Bo kto by mnie teraz chciał.

Pewnie – kot lubi swój fotel i miskę, ale bez Człowieka, który był i odszedł, to wszystko jest tylko cieniem. Wszystko jest tylko cieniem… Taaak. Chyba krąży między ludźmi takie zdanie, że „umrzeć – tego nie robi się kotu”. A mój Człowiek mi zrobił.

Misiek

Tekst: Anna Rau