Fisz, Fleszar i Farna jako komentatorzy okienni

- Fisz, opowiadaj! No, opowiadaj, co tam jest!

- Ludzie idą. Samochód przejechał. Znowu ludzie idą. Liść spadł z drzewa. Liść spadł z drzewa. Liść spadł z drzewa. Człowiek idzie. Samochód przejechał. Samochód przejechał. Samochód… Rety, za szybko jadą, nie mogę opowiadać.

- Trochę to nudne…

- Nudne?! Proszę bardzo, poopowiadaj lepiej!

- Phi, to łatwizna. Samochód przejechał. Człowiek przeszedł. Z torbą. Może ma w środku chrupki. Liść spadł. Liść spadł. Prawie już nie ma liści do spadania. Ciekawe, co będzie spadać, jak już wszystkie spadną. Człowiek przeszedł. Z plecakiem. Może ma w środku chrupki. Liść spadł.

- Fleszar, to znowu nudne…

- No wiesz! Może sama poopowiadasz?!

- Nawet opowiadać beze mnie nie umiecie. Proszę, opowiadam, zaraz wam ogony opadną ze zdumienia, że można tak opowiadać! Człowiek idzie. Człowiek idzie. Dwa Człowieki idą…

- Mówi się „Ludzie”.

- Wiem, ale urozmaicam opowiadanie. To miało być śmieszne.

- Aha, to przepraszam.

- Nie mogę z wami. Już nie będę urozmaicać – bo nie ma dla kogo. Liść spada. Człowiek idzie. Człowiek idzie. Samochód jedzie. Człowiek idzie.

- A niesie chrupki?

- Na pewno. I jeszcze puszki do tego.

- Miałaś rację – opowiadasz rewelacyjnie!

Fisz, Fleszar i Farna

Fot.: Marta Turło

Tekst: Anna Rau