Falbanka jako niedoceniona innowatorka domowych porządków

Tyle jest pytań naprawdę życiowych, które Ludzie pozostawiają bez odpowiedzi. Teraz jest takie zamieszanie. No więc tym bardziej, dlaczego nie wolno mieć trochę przyjemności –trochę przyjemności ukoiłoby atmosferę – i leżeć na świeżo upranych zasłonach? Albo taki czysty obrus. Kojarzycie. Przed chwilą uprasowany. Nie wolno siedzieć. Czyste firanki… Niespodzianka! – co nie wolno? Nie wolno siedzieć. Nic nie wolno grzecznej kici. „Masz swoje zabawki” – mówią. Albo „Masz swój kocyk i posłanko” – mówią. No pewnie, że mam, ale takie czyste firanki i obrus to wyjątkowy prezent od losu. Po pierwsze nie ma na nich ani jednego włoska (a to, co jest futerkowe, jest podwójnie przyjemne) i dlatego trzeba to zaniedbanie nadrobić. Jak widzicie, jest w tym jakieś moje poczucie obowiązku. No i to przyjemne tak siedzieć i pozwalać, żeby to, co uprane, było bardziej kocie przez to, że kot na tym siedzi. A w ogóle to po co Ludzie wszystko piorą, skoro potem na tym nie siedzą? Tylko na przykład to uprane sobie powiewa i całą tę czystość marnuje. Mnóstwo takich wyjątkowych okazji u Ludzi przemija niewykorzystanych. No dobra – z czystego obrusa jedzą. (Gdyby jeszcze pozwolili mi na nim wtedy poleżeć… No ale dobra). Muszę też przyznać, że czysta pościel tylko trochę się marnuje, bo w końcu w niej śpią, a i ja czasem mogę wskoczyć i spać obok. Trochę mnie niepokoi, że może gdzieś powstała jakaś zasada w stylu: „Kiedy Ludzie coś upiorą, nie wolno tego dawać kotu”, i wszyscy Ludzie to stosują. To by było niefajne. Takie niezgodne z wszystkimi zasadami partnerstwa Ludzi i kotów. A do tego oni teraz wszystko po kolei piorą… Bez pośpiechu wszystko myją, wycierają i piorą.

Usiadłam na drapaczku, ale jak go upiorą, to koniec.

Falbanka

Fot.: Aneta Ustaszewska

Tekst: Anna Rau