Wira wyznaje, dlaczego patrzy ze smutkiem na topniejący śnieg

Śnieg topnieje. To dobrze. Było tak zimno, tak zimno… Słyszeliście pewnie tę smutną historię o Burym, który przychodził do nas – do Kociego Pogotowia - pod okna i niby się rozglądał po terenie, niby trochę nas podglądał, a trochę chodził własnymi drogami. Bardzo mi się spodobał, bo był po prostu spokojnym obserwatorem, a do tego miał śliczne bure futerko jak ja. Gdy jakiś czas temu zrobiło się tak zimno, że na zewnątrz wszystko zamarzło, Bury przyszedł do nas ostatni raz. Pewnie nie liczył na nic, tylko chciał trochę spokoju w miejscu, które znał. Był bardzo chory i gdy przyszedł, to potem już tylko leżał... Nasi Ludzie zabrali go do środka i długi czas próbowali ratować. Dawali różne lekarstwa, ogrzewali i siedzieli przy nim. Jednak Bury odszedł za Tęczowy Most.

Dobrze, że śnieg topnieje. Ilu takich Burych, Pasiastych, czy Łaciatych chodzi Na Zewnątrz. Tylko… jest tylko jedno „ale”. Bałwanek. Jakieś ludziki – w sensie mali Ludzie – niedawno zrobiły na białej łące za oknem taką figurkę ze śniegu. Prostą – trzy kulki i patyki zamiast łapek, i oczy oraz pyszczek z jakichś kamyczków. Właściwie to bardzo niekocia figurka. Patrzyłam, jak ją lepią, jak się cieszą, że taka pocieszna, a potem odchodzą. A bałwanek został i przyglądał się światu spokojnymi kropkami oczu, i uśmiechał tym swoim nie-pyszczkiem. Od razu go polubiłam, bo przypominał mi Burego z jego osobnością i dyskrecją. Miły bezpieczny towarzysz, który jest z tobą, ale jakby go nie było. Bo zawsze byłam trochę nieśmiała i czuję respekt w stosunku do bardzo towarzyskich i gadatliwych kotów. A tu nagle za oknem mam tak wiernego i milczącego przyjaciela jak bałwanek. Taka z nas para odludków – Wira na parapecie i bałwanek za oknem. Jak miło.

Tylko że śnieg topnieje. Bałwanek też z każdą godziną jest coraz niższy i mniejszy. Topi się. Jest mi smutno. Był dobrym kompanem w obserwacji świata, takim podobnym do mnie.

Nie odchodź, bałwanku.

Wira

Fot.: Anna Smółkowska

Tekst: Anna Rau