Feniks rozważa trudny temat odbioru, tożsamości i innych ludzkich spraw

Czy kiedyś zastanawialiście się, jak zwierzęta was odbierają? Koty, czy nie koty. Zwierzęta. A znacie słowo „nadprzyrodzony”? Wiem, wiem, nie powinienem używać takich niekocich słów. I tak po prawdzie właściwie koty takich słów, jak „nadprzyrodzony”, „superhieratyczny”, czy „zawoalowany”, nie używają. Nie dlatego, że nasz język jest ubogi czy niedostateczny, ale po co mówić barokowo (zwróćcie uwagę, chi chi), skoro można prosto i na temat. Ale dlaczego zacząłem od tego nadprzyrodzonego… Bo to znaczy – niezwykły, ponadprzeciętny, niesamowity, godny podziwu, cudowny. Kiedy zwierzę was obserwuje, widzi, że jesteście ogromni (jak siedem kotów, pięć dużych psów, kilkadziesiąt ptaków i tak dalej) i że jesteście „inni”. Po pierwsze, macie dostęp do nieograniczonej ilości jedzenia! Dowolnego. Gdy się jest bezdomnym kotem, albo choćby ptakiem, zwraca się uwagę na to, czego się nie ma. A zimą przede wszystkim nie ma się jedzenia. Jak jest jedzenie, przeżyjesz mroźną noc, bo masz siłę poszukać schronienia i zachować ciepło ciała. No więc, kiedy tak się na was patrzy – spod samochodu, z piwnicznego okienka, z drzewa, zza krawężnika, widzimy, jak głośno poruszacie się po wytyczonych przez siebie drogach, niosąc torby wypełnione jedzeniem, jedząc po drodze, rzucając nieuważnie tu i tam jakieś resztki. Skąd to macie?! Ptaki was uwielbiają. Często. Po drugie, jesteście ciepło opatuleni – w jakichś warstwach, zmieniających kolor materiałach. Ocieplani szczęściarze. Po trzecie, wszystko w mieście jest dla was. Zbudowaliście je pod siebie – i w wielu wypadkach na inne istoty już nie ma miejsca. A zresztą sami ich nie chcecie. Bo zwierzęta brudzą, hałasują i bywają chore.

Maluchy – kociaki – widzą w was groźnych superbohaterów. Ogromnych, jeżdżących w niesamowicie szybkich potworach z blachy, które są wam posłuszne, żyjących za szybami i drzwiami, zza których bucha ciepło, gdy je otworzycie, i gdzie otaczają was nawet zimą zielone rośliny. Cóż to za niesamowite istoty! - mówią kociątka. Ale dorosłe koty je ostrzegają, że oczywiście są wśród was tacy „bohaterowie”, którzy karmią, przygarniają bezdomnych oraz leczą chorych, ale że macie i drugą naturę. Że wasze metalowe potwory nie mają litości dla stojącego na ich drodze zwierzaka, że ciepło w waszych domach jest tylko dla was i waszych domowych ulubieńców, a jedzenie, którego macie nieprzeliczone ilości, rzadko trafia na śmietniki, gdzie możemy coś wygrzebać, w takiej formie, że jest to zjadalne. I że bywacie głośni, okrutni i nieuważni. Dlatego kociaki mają uważać. Bo "nadprzyrodzony", czyli "inny", oznacza i "niezwykły", i "straszny". Niezrozumiały. Czujecie tę odpowiedzialność?

Wybaczcie, że dzisiaj tak smutno piszę. Mam zły nastrój.

Feniks

Fot.: Marta Turło

Tekst: Anna Rau