Jazz opowiada, jak to jest trzymać w łapkach piłeczkę poezji

Nie śmiejcie się z kota, gdy we śnie przebiera łapkami! I otwiera pyszczek i stroszy wąsy. I goni, goni, galopuje na podusi. A ogon mu drga i wywija! Bo kot we śnie przemierza sawanny. Jest lwem ryczącym i tygrysem w paski. Jest ocelotem na przedziwnym drzewie i sprytnym gepardem biegnącym przez afrykańskie trawy. Nie śmiejcie się z kota, gdy we śnie przebiera łapkami! Bo kot we śnie przemierza ciemne podwórka z jasnymi kwadratami okien – wysoko, wysoko niczym gwiazdy. I skrada się pod kołami groźnych uśpionych samochodów. Bo goni cienie i ucieka przed mrozem, co kąsa w różowe poduszeczki łapek. Nie śmiejcie się z kota, gdy we śnie przebiera łapkami! Bo kot we śnie przemierza nieskończoną przestrzeń, goni iskry komet i przeskakuje szumiące życiem planety. Niezliczone słońca grzeją kocie futro, a wibrysy lśnią od księżycowego pyłu.

Ach, sny. Piłeczki snów, które kot co dzień uporczywie chwyta niecierpliwymi łapkami. Tak często śnię… Ja, mała Jazz, znaleziona w ciemnym, październikowym śmietniku przez Kociego Mikołaja. Tak twierdził mój brat, Jogi. Nie wiem, czy to był Mikołaj, czy może Człowiek. Lub Nie-Człowiek. Bo może to był Październik? Wielki Bury Kot z jasnożółtymi oczami? Kiedyś, gdy moja siostra Judi wysłuchała jednej z takich historii, popatrzyła na mnie z namysłem i powiedziała, że będę poetką. Czy koty mogą być poetami? Może. I wtedy widzą Koty-Grudnie i Koty-Stycznie o białych futrach – Nieśmiertelne Koty, co próbują przygarniać bezdomne kociaki, a potem siedzą ze zwieszonymi wąsami, bo ich litość ma zawsze smutne zakończenie.

Widzicie tę piłeczkę? Ostatnio o niej śniłam. To była mała Ziemia w moich łapkach, turlana i odbijana w tańcu na dywanie. A gdy skakałam i czyniłam sobie Ziemię poddaną, patrzyłam na nieruchomy krajobraz za oknem i wykrzykiwałam: „Patrzcie, patrzcie – a jednak się kręci!”. Dziwny sen – bo czy różowa piłeczka może być Ziemią?

Jazz

Fot.: Dominika Bahr

Tekst: Anna Rau