Ibis nieustraszenie walczy z kocykową lawiną

Patrzcie!!! Patrzcie, jak się wspinam! Nikt nie umie tak się wspinać, jak ja!  Wspinam się, bo jestem walecznym odkrywcą! Choć nie, tu nie ma co odkrywać, tam dalej jest brzeg kanapy… Ale jestem po prostu dzielnym wspinaczem! Alpinistą kocykowo-łapkowym. Mam haki na łapkach i ogon zamiast liny, więc niesamowicie szybko oraz niewiarygodnie łatwo się wspinam, żeby ratować uwięzioną na szczycie góry myszkę. Królową myszek, która piszczy ze strachu i czeka na jakiegoś wybawcę. I to ja, Ibis, ją uratuję! Tam gdzieś daleko, daleko na dole czekają, gryząc łapki z napięcia, Ikar, Ivo i Idol (bo żaden z nich nie miał odwagi wspiąć się po królową myszek, po prostu wspinali się i spadali, o tak – pac pac pac). A obok niech siedzi i zakrywa pyszczek łapkami moja siostrzyczka Inka. Nie martw się, Inko! Uratuję myszkę i będziemy mieli nową koleżankę! Uch, wspinam się, wspinam… Ile jeszcze tego wspinania… No dobra, Mistrz Ibis i królowa myszka nachodzą. Już nadchodzą… uf. Góra z kocyka się rusza i fałduje, prawdziwa lawina i trzęsienie ziemi – wszystko przeciw mistrzowi. Ale nie żałujcie mnie, jeśli spadnę. Jestem mistrzem i wspinaczki, i spadania. Choć ziemia daleko – już przekraczam linię kłębiastych obłoków i ptaki górskie zataczają koła wokół samotnego kociego alpinisty. Ale i tak nie spadnę, tylko uratuję myszkę i powiem z góry: „Nie dziękujcie mi. To trzeba było zrobić dla dobra wszystkich kocich zabawek. I kociaków w tym pokoju”. I mama popłacze się ze szczęścia, że ma takiego dzielnego synka. A Inka, Ikar, Ivo i Idol będą podskakiwać, miaucząc na wiwat. I wtedy zejdę jako oficjalny najlepszy wspinacz i ratownik kocich zabawek świata. Hej, patrzcie, jak się wspinam! No, patrzcie!

Tylko dlaczego ja się zsuwam?!

Ibis, dzielny alpinista

Fot.: Monika Bieniek

Tekst: Anna Rau