Katrina rozmyśla nad tym, kto kim i dlaczego jest

Siedzę sobie ciepła i puchata na kocyku i myślę, że jednak życie jest dziwne i ogólnie niesprawiedliwe. Bo jak to się dzieje, że jeden ma kocyk, miseczkę i co dzień ciepło o poranku, a drugi teraz tylko przemyka od dziury do dziury i zastanawia się, czy przeżyje noc? Gdy dziś rano wyjrzałam przez okno, zobaczyłam Na Zewnątrz kota… Był taki sam jak ja! Miał białe futerko w łatki – tylko lekko przybrudzone. Przemykał na końcach łapek po białym od śniegu trawniku, kuląc uszy w podmuchach wiatru. I nagle zamarł. Ostrożnie przesuwając się między gałązkami krzaka, przyczaił się, obserwując błyszczącego czarnego ptaka z żółtym dziobem, skaczącego w bieli i kręcącego z zastanowieniem łebkiem nad ostatkiem jakichś owoców na krzaku. Kot przesuwał się łapka za łapką, zachodząc zaabsorbowanego ptaka od tyłu… Dzięki białemu futerku był całkiem dobrze zakamuflowany. Kibicowałam mu całym sercem, gdyż był chudy… Z drugiej strony popatrzyłam na ptaka – czarną kulkę, której tu absolutnie nie powinno być, którą przyłapał mróz, która jakimś cudem przeżyła noc i która chce żyć dalej. Był zabawny jak moja piłeczka i równie głodny jak kot. Szkoda małego – i szkoda chudego kota. I wtedy pomyślałam też – jak to jest… Kto o tym zdecydował, że to nie ja teraz próbuję upolować czarnego kosa, a ten łaciaty nie przygląda mi się zza szyby, siedząc na ogrzanym ciepłem grzejnika parapecie. Kto o tym zdecydował – jaki przypadek, los, czy gwiazda, że to ja mam czyste futerko i zawsze pełną miskę, a on musi polować w zimnej bieli?

Kos uciekł. Kot wyprostował się i ruszył dalej. Patrząc, jak drepcze w śniegu, mówiłam do niego cicho: „Wytrzymaj jeszcze trochę, już niedługo! Będzie wiosna. Będą trawa, wonne wieczory i jasne noce. Będzie można bawić się w trawie i wygrzewać w plamach słońca. Będzie jedzenie, będzie ciepło i będziesz mruczeć o zmroku na wygrzanym murku. Tylko wytrzymaj”.

Katrina

Fot.: Dominika Bahr

Tekst: Anna Rau