Izula opowiada mrożące krew w żyłach opowieści

Rety, inne kotki to mają przygody… Wspinają się na niebotyczne góry, ujeżdżają Wielkie Koty, oglądają przez okna dzikie widowiska… Ja też bym chciała opowiedzieć coś niesamowitego. Problem w tym, że mam tylko przygody z piłeczką. Albo przy miseczce… Ech. Choć… właściwie… coś tam niby mogę opowiedzieć. Hmmm, właściwie, to jestem pewna, że was to zaciekawi i się przejmiecie. Bo ja się bardzo przejęłam. Podczas tych przygód.

Czyli najpierw pierwsza przygoda. Była noc. Zeskoczyłam z kocyka i dzielnie podreptałam do miseczki. Wiedziałam, że coś się stanie, bo wszyscy spali! Wszyscy! A Ikar to chrapał!!! I byłam sama na całym świecie! Bo oczywiste, że jak w moim domku wszyscy śpią, no to i wszędzie. Więc podniosłam trochę ogonek, bo wtedy jakoś raźniej się idzie – i poszłam. I tak szłam, szłam i w końcu widzę – miseczka! Pusta. Pewnie Ikar wszystko pożarł. I tego… koniec przygody. To znaczy zakończenie jest dobre, bo wróciłam na kocyk i zasnęłam, a rano ugryzłam Ikara w ucho. O – i teraz koniec.

No i jeszcze druga historia – z Człowiekiem. Tak mi jakoś było smutno pewnego razu. Zabawa mi nie szła. Ikar znowu spał. (On to tylko się bawi, je i śpi. I w ogóle nie zwraca uwagi na to, że komuś może być smutno). A Człowiek przyszedł do domu, dał nam jeść, pobawił się z nami i potem coś zaczął robić w tym małym pudełku, co wydaje krótkie śmieszne dźwięki. To ja już nie wytrzymałam, bo takie pudełko to jest zaopiekowane, a przecież to ja byłam w tym pokoju smutną koteczką! Więc usiadłam koło Człowieka i zaczęłam miauczeć! To znaczy tak trochę udawałam w tym miauczeniu, bo chciałam, żeby jak najlepiej wypadło. I od razu mi się lepiej zrobiło, bo wychodziło to naprawdę nieźle. No i Człowiek od razu rzucił pudełko, wziął mnie na ręce i zaczął głaskać za uszkami. A do tego Ikar nadal spał. Czyli miał głaskane uszka mniej razy. Ale takie jest życie: jeden się stara i ma głaskane uszka, a drugi chrapie.

Jak tak sobie myślę o tych swoich dwóch przygodach, to właściwie nie zazdroszczę tamtym kotkom. Bo moje wszystkie przygody fantastycznie się kończą! A do tego są takie pouczające.

Izula

Fot.: Dominika Bahr

Tekst: Anna Rau