20 Października, 2017

Dima umiejętnie łączy teorie lingwistyczne z zagadnieniami meblarskimi

Bo najgorsze jest to, że się nie można porozumieć… Wiecie, mówię, że chciałbym coś zjeść, a Człowiek głaszcze. Albo mówię, żeby mnie nie łaskotał w tylne łapki – bo absolutnie nie wolno dotykać łapek!!! – a on łaskocze. I jeszcze się dopytuje, o co chodzi. Albo rzuca piłeczkę i to jest świetne, a potem na przykład mógłby rzucić drugą… Albo myszkę. Ale nie ma. To ja podpowiadam, a tu nic. Żadnego odzewu. I ja oczywiście nie mam pretensji, bo po prostu nie rozumie, ale szkoda, nie? No i o co chodzi z tym stołem?! Żeby nie było – ja nie chodzę po stole. A Dasza to już w ogóle, ona jest kocim aniołkiem. Ale czasem chyba można tak na sekundę wskoczyć na ten stół, nie? W końcu po co komu mebel, na którym nic się nie dzieje. No to czasem tak troszeczkę wskoczę i wtedy słyszę: „Dima, złaź ze stołu!”. No to bez problemu zejdę, ale ja się pytam – dlaczego? Nasze miseczki – Daszy i moje – stoją na ziemi. I wszyscy tam chodzą, i my, i to jest absolutnie w porządku. No to chyba jak ja przejdę po stole, gdzie czasem – powtarzam – czasem, stoi talerz, czy coś, z czego Ludzie jedzą, to chyba jest to samo! Dasza mówi, że mam nie pytać, tylko zejść. A najlepiej zejść, a wejść i zbadać sprawę wtedy, kiedy Ludzi nie ma domu. No, ale to jest bez sensu, skoro nie mam kogo spytać. Choć jak są, to też nie mogę, bo się nie rozumiemy… Kiepsko to jest wymyślone.

Nie uważacie, że powinien być taki uniwersalny język, który by wszyscy, absolutnie wszyscy rozumieli? Koty, Ludzie, psy, gołębie, muchy, stonogi, ryby, komary, wróble, pająki, ćmy, kawki, myszy, samochody… Dasza woła z kuchni, że mam się nie wygłupiać, bo samochody to nie „wszyscy”, tylko takie samo coś jak parasol albo odkurzacz. No dobra, może. Nie zbadałem, nie wiem. Widziałem, że jeżdżą, burczą, stają, świecą oczami, czyli niby żywe. No ale wracając… Jakby ten wspólny język był, to dopiero by było dobrze! Wszystko dałoby się wytłumaczyć, o wszystko poprosić, ze wszystkim, no… jakoś dojść do porozumienia. A tak co. Nie można wchodzić na stół i nie wiadomo dlaczego.

Dima

Fot. Klaudia Goriewa

Tekst: Anna Rau